sobota, 18 stycznia 2014

Rozdział 9

Pokaz mody usał się świetni.Było dużo śmiechu.Zaczęłyśmy sprzątać,a chłopacy nam pomogli.Po sprzątnięciu osiedliśmy wszyscy w salonie.
-Co robimy?-zapytała Rose.
-Może pójdziemy na spacer-zaproponowałam.
-To dobry pomysł-odpowiedział Zayn.
-No to ustalone idziemy.
-Idę na górę-powiedziałam i już byłam na schodach.
-No nie mów,że idziesz się przebierać-to był Harry.
-Nie.Idę po telefon,został na szewce.-weszłam po schodach.
-Przynieś mój!-usłyszałam głos Rose.
-Ok!-leżał na stole.
-Mój też!-krzyknęła Jas.
-No dobra!-pobiegłam do pokoju Jas.Zaczęłam go szukać.Zajrzałam w szafkę.Leżał tam,a na mi jakaś kartka.Nie chciałam tego czytać,ale tam pisało ''Zadzwonić do Simona''.Jas zawsze sobie zapisywała co ma zrobić.Ale po co ona ma do niego dzwonić.Może coś kombinują.Sprawdziłam połączenia.Kilka od Simona  i do niego.Co jest grane?
-Sophie idziesz już!
-Tak!-wyłączyłam telefon i zeszłam.
-Co tak długo.
-Nie mogłam znaleźć telefonu-wręczyłam go  jej.
-Gotowi?
-Tak.-Liam otworzył drzwi, my wyszliśmy.
-Gdzie idziemy?
-Może do parku,tak jest tak romantycznie nocą-powiedział Harry patrząc się na mnie.Udałam,że tego nie widzę.
Wybraliśmy się do parku,dobrze,że był nie daleko.Zayn szedł z tyłu,zwolniłam tempo i podeszłam do niego.
-Co teraz?
-Poczekaj aż wejdziemy w głąb.
-No.
-Wtedy ją zawołasz i jej t opowiesz.
-Jak.
-Nie wiem.


OCZAMI HARREGO

Chciałem coś powiedzieć do Sophie,ale jej nie było.Obróciłem się do tyłu.Szła z Zaynem.Czy ja o czymś nie wiem.Co on z nią robi?Przecież on woli Rose,a może kłamał,żeby mnie nie urazić.Muszę z ni pogadać.


OCZAMI SOPHIE

Pogadałam trochę z Zaynem,nawet fajnie się gadało,

tylko Harry co chwile się odwracał,jakby mnie śledził.
O co mu chodzi?Nie wiem,jest jakiś dziwny.Uwziął się na mnie,chociaż to jest fane,go wkurzać.Popatrzyłam się na Zayna.
-Coś nie tak?-zapytał.
-Wszystko w porządku.
-Na pewno?
-Tak.Może nie gadajmy o mnie.
-A o kim?O Harrym.
-Nie.
-On ciągle się tu patrzy.
-Wiem.Mam go gdzieś.
-Aha.
-Dobra ja idę.Już mnie to wkurza-przyśpieszyłam tempo i podeszłam do Rose.
-Zayn cię wołał
-Naprawdę?
-Tak.Nie słyszałaś?
-Nie.
-Zawoła drugi raz.
-Z pewnością-odwróciłam się i mrugnęłam do Zayna.
-Rose!!-usłyszałam po chwili.


OCZAMI ZAYNA

Mam nadzieję,że słyszała.Tak.Zatrzymała się.
-Co chcesz?-jej głos był cichy,że aż mogłem usłyszeć.
-Poczekaj.-podszedłem do niej-chce ci coś powiedzieć.
-No słucham.
-Ale nie tutaj.
-A gdzie?
-Chodź-złapałem ją za nadgarstek,miała takie delikatne dłonie.
-Gdzie idziemy?
-Poczekaj.-Zaprowadziłem ja pod wielki dąb tam kiedyś było miejsce spotkań moich i Perrie.Tam się zapytałem jej czy chce ze mną chodzić.Niestety Perrie to zły wybór,zdradziła mnie,a ja ją tak mocno kochałem.Ale cóż trzeba było się pozbierać.Nie ma z nią kontaktu i nie chcę mieć.Złapałem Rose za ręce.
-Czy chcesz iść ze mną na kolację?-wydusiłem to z siebie.
-Ty zapraszasz mnie na kolację.
-Tak.Zgadzasz się?
-A czemu miałabym się nie zgodzić?
-Nie wiem.
-To będzie randka?
-Jak chcesz.
-To kiedy?
-Jutro wieczorem.Może być?
-Oczywiście.
-A gdzie pójdziemy?
-Niespodzianka-uśmiechnąłem się,a on to odwzajemniła.
-Wracamy?
-Nie.
-Możesz tu zostać.
-Bez ciebie?
-Tak.
-Wolę iść-dołączyliśmy do reszty.Podszedłem do Sophie.
-Udało się-powiedziałem jej na ucho.
-No widzisz.Nie było wcale źle-odpowiedziała mi i mrugnęła.
-Zayn co się dzieje?-usłyszałem głos Harrego.
-Nic.
-To co jesteś taki szczęśliwy?
-Tak jakoś.
-Zayn,ja cię znam,coś się dzieje.
-Pogadamy później-przyspieszyłem kroku.


OCZAMI SOPHIE


Mój plan się udał,będą razem na pewno,mam nadzieję,że Zayn jej nie skrzywdzi.Bo jak tak to będzie miał do czynienia ze mną.Widać,że jest zakochany po uszy.Jak na nią patrzy,jak się stresuje,by nie powiedzieć czegoś głupiego.
-Co tam?-usłyszałam znajomy głos.
-Nic-odpowiedziałam Harremu.
-Rozumiem.
-To się odczep.
-Czemu?
-Bo tak chcę.
-Ale ja nie.
-To niech ci się zachce.
-Wątpię w to.
-Kiedy wracamy?!Ja tu nie wytrzymam!-krzyknęłam tak,że na pewno pół parku mnie słyszało.
-Ja też cię tak lubię-uśmiechnął się.
-A ja nie-uśmiechnęłam się,ale specjalnie.
-Niby czemu?
-Wracamy?!
-Tak!-usłyszałam głos Louisa.
-To dobrze!
-Mamy tak szybko wraca?-Harry udawał smutną minę.
-Na mnie to nie działa.
Wróciliśmy do domu,Niall od razu poszedł do kuchni i grzebał w lodówce.
-Czego szukasz?-zapytałam
-Jedzenia.
-A co tam jest.
-Mało rzeczy.Co powiecie na omlet.
-Może być.
-Biorę się do roboty.Ktoś mi pomoże?
-To może ja-powiedziałam.
-Ok.
-Mów co mam robić.
-Poczekaj.
-My idziemy do ogrodu zrobimy ognisko.-dziewczyny poszły im pomóc.
-Jak zrobimy to przyniesiemy do ogrodu.
-Czekamy.
Wyjęłam co mi kazał Niall.Przygotowałam talerze.Niall w tym momencie mieszał składniki.Szczerze mówiąc nie umiem robić omletu i Niall chyba to zauważył.
-Zrób resztę sama,a ja idę jeszcze po mleko.
-Niall.Na serio?
-Tak.
-Ale ty miałeś robić omlet.
-A ty miałaś mi pomóc.
-No wiem.Ale nie przy całym robieniu.

-Nie musisz się tłumaczyć.Ja wiem.
-Co?
-Wiem,że nie umiesz robić omletu.
-Skąd?
-To widać.
-Aha.-Niall zabrał się do kończenia.Otworzyłam szafkę i zobaczyłam otwartą mąkę,wzięłam trochę na rękę i sypnęłam na niego.
-A to za co?


-Czemu mi odrazu nie powiedziałeś,że wiesz?
-Bo chciałem zobaczyć jak sobie poradzisz.
-Ah tak?-znowu sypnęłam na niego.
-No teraz to pożałujesz.-nim si obejrzałam byłam cała w mące.
-Dobra starczy.Mam pomysł.Zawołaj wszystkich.
-Chyba wiem co chcesz zrobić.
-Chodźcie tu wszyscy szybko!Musicie coś zobaczyć!
-Co się stało!-wbiegli wszyscy do kuchni,wystraszeni.Wysypaliśmy na nich  całą paczkę mąki.
-No nie ma tak.Nie mieliśmy szans-był zły Zayn.
-No i co?
-No i to-wyjął z szafki drugą mąkę i wysypał na nas.
-Pożałujesz tego.-zaczęliśmy się sypać mąką.
Nagle zadzwonił dzwonek do drzwi.Poszłam otworzyć.stał tam jakiś wysoki chłopak w ciemnych włosach.

-Słucham?
-To tak od dzisiaj wita się z bratem.
-Matty?
-A ko inny.-przytuliłam go.
-Nie poznałam cię.
-A ci co się stało?-zapytał.
-Nic takiego-przytuliłam go jeszcze raz,nie wierzyłam,że to naprawdę on.
-Teraz ja jestem w mące.
-Zaraz będziesz cały.Wejdź.Czemu tak szybko przyjechałeś.
-A co nie cieszysz się?
-Cieszę się.
-Kto to?-zapytał Harry.
-To Matty.
-Cześć.
-Matty to ty?-zapytała zdziwiona Rose.
-Tak.
-Mam pytanie,czy Matty będzie mógł mieszkać z nami przez kilka dni?
-No jasne-powiedział Liam-miejsca mamy pełno.
-To świetnie.Pokarzę ci pokój-weszłam z nim po schodach.

OCZAMI HARREGO


Podszedłem do Rose
-Rose kto to?
-Matty.
-To wiem,a to jej chłopak?
-Nie,no co ty.
-To kto?
-Brat.
-Aha.-ulżyło mi.
-A co myślałeś,że ona z nim chodzi.
-Mogło się tak wydawać.
-A nawet jakby chodziła to co by to zmieniło?
-Nic.
-Byłbyś zazdrosny.
-Ja co ty?Ja?
-Tak ty.Jak go zobaczyłeś już byłeś.
-Co ty gadasz.
-Prawdę.
-Kiedy kolacja jestem głodny-zmieniłem temat.
-Gotowa.Wołajcie Sophie.


............................................................................................................

Napisałam nowy rozdział,a raczej zostałam zmuszona przez jedną czytelniczkę,on wie o kogo chodzi :D
Jak myślicie co Jasminne ukrywa przed Sophie?Czy on będzie z tego zadowolona?Jak dalej potoczy się jej los?Czy będzie z Simonem?czy może z kimś innym.
Dowiecie się tego w następnych rozdziałach.Żegnam was kochani i dobranoc.

4 komentarze:

  1. uuuuuuuu zayn będzie z rose przynajmniej mam taką nadzieje kocham

    OdpowiedzUsuń
  2. Jestem taka ciekawa co Jas ukrywa.Rozdział jest super!

    OdpowiedzUsuń
  3. nie mam pojęcia co jas ukrywa ale jestem ciekawa rozdział jak zwykle BOSKI

    OdpowiedzUsuń